Słowo o Nowym Świecie

  Nie jest moim zamiarem rozstrzygać tutaj naukowe kwestie, ani nawet docierać do granicy prawdy. Chcę raczej spróbować opowiedzieć przestrzeń od wewnątrz. Właściwie tyle-nie więcej.

  Zanim w północnej części Ligoty wydzielony został Nowy Świat, ziemia ta nazywana była- podobnie jak wszystkie inne okoliczne grunty ciągnące się wzdłuż linii Czarnoleskiego Boru- Podlasem. Dotyczyło to nie tylko terenów Ligoty, ale i pobliskiego Bronowa. Nawet wiele lat później, już po zakończeniu wojny mówiło się wciąż o tym obszarze: Podlas. Również, a może przede wszystkim w odleglejszych częściach wsi skąd rzadko zaglądało się w te strony. Mówiło się np. wy tam spod lasu, lub co tam u was pod lasem. Wydaje się, że nazwa Nowy Świat nie przebiła się nigdy do zbiorowej świadomości, w takim samym stopniu jak na przykład Bagno czy Oblask. Nowi osiedleńcy mówią dzisiaj o tym krańcu Ligoty, że są to Miliardowice. Bardzo prawdopodobne, że większość z nich nigdy nie słyszała nawet właściwej nazwy tej części wsi.
 Nowy Świat narodził się stosunkowo późno, bo dopiero po I Wojnie Światowej, w podobnym zresztą co Miliardowice okresie. Narodziny te nie były przypadkowe, ale wynikały wprost z rewolucji industrialnej jaka się wówczas dokonywała w nieodległych Czechowicach i Dziedzicach. Przemysł i kolejnictwo stały się więc katalizatorami zmian, których rezultatem- jednym z wielu- była parcelacja wielkiej własności pod działki na których mogliby pobudować swoje domy robotnicy i kolejarze. 
 Zagospodarowanie nowo pozyskanych terenów wciśniętych niejako klinem pomiędzy północną granicę Bronowa, a ścianę wtedy jeszcze ligockiego lasu poszło jednak zupełnie innym niż w Miliardowicach torem. Nie powstała tutaj ani wówczas, ani po wojnie tak charakterystyczna dla podmiejskich osiedli robotniczych zwarta zabudowa małych jednorodzinnych domków. Przeciwnie, znaczna część gruntów została wykupiona przez bronowskich gospodarzy, i przez nich też przez większość xx wieku użytkowana. Znajdowały się więc na Nowym Świecie łąki i pola orne należące do Iskrzyckich, do Żurów, Ryszków, Szkucików i Kropków. 
  Ale nawet przed parcelacją miejscowych gruntów były już na obrzeżach przyszłego Nowego Światu obecne zabudowania. Widać to chociażby na po-austriackich mapach z xix wieku. Jednym z najstarszych zabudowań było znajdujące się pod samym lasem gospodarstwo Ryszków. Był to numer 148 według pierwotnej numeracji konskrypcyjnej. Potem powstawały kolejne budynki. Na przykład w zachodniej części był to dom Łukoszów/Iskrzyckich, zaraz potem po sąsiedzku dom Buczków/Dziechów. Była to końcówka lat dwudziestych. Kolejny w tej okolicy powstał na gruncie wydzielonym z gospodarstwa Ryszków dom Jana i Herminy Soszków zbudowany w 1934 roku. Był to duży i piękny dom pobudowany za kolejarskie pieniądze. Posadowiony na skraju lasu w miejscu gdzie teren wznosi się ponad leżącymi niżej łąkami i przecinającym je ukośnie kanałem bez nazwy. Dom rodziny Soszków, nieco tylko przebudowany stoi do dzisiaj i wciąż jeszcze jak przed prawie 100 laty dominuje nad całą zachodnią częścią Nowego Światu.
 Po wojnie pobudowano kolejne domy: Donocików, Szkucików, Smolickich, Łukoszów etc. Wciąż jednak zabudowa była stosunkowo rzadka i rozrzucona po okolicy. Lokatorzy nowych budynków byli już jednak głównie robotnikami zatrudnionymi w czechowicko-dziedzickich zakładach lub na kolei.  
  Właściwie aż do końca lat osiemdziesiątych stało tutaj niewiele domostw. Nie było widać jakiegoś szczególnego ruchu budowlanego także w latach dziewięćdziesiątych. Dzieci rodziło się mniej, ktoś wyprowadził się do miasta. Ktoś podniósł piętro, aby było gdzie się pomieścić wszystkim członkom rodziny.
  Przez cały wiek xx pozostawał więc Nowy Świat terenem w większości rolniczym. Uprawiano w okolicy głównie zboża, ziemniaki, kukurydzę i buraki pastewne. Część obszaru pozostawała porośnięta trawą, którą suszyło się w tzw. kopkach oraz spasało krowami i owcami. Zanim rolnictwo przestawiło się na nowoczesne metody hodowli widok powiązanych na palikach krów oraz rozsypanych po łąkach owiec skubiących bujną trawę zdobił tę krainę i cieszył oczy jej mieszkańców. Gleba na Nowym Świecie jest urodzajna, lekka co zniechęcało właścicieli ziemi do jej sprzedaży. Plony były tutaj raczej obfite, i co istotne w przeciwieństwie do Ligoty i Bronowa nie zagrożone zalaniem podczas długich okresów wczesnowiosennych i lipcowych deszczy. Nowy Świat leży bowiem na skraju rozległego i lekko tylko pofałdowanego wzniesienia terenu wyraźnie wydźwigniętego ponad bronowskie i ligockie mokradła i bagniska.
  Ciekawym zagadnieniem związanym z Nowym Światem jest jego niejasny zasięg terytorialny. O ile jego granice południowe i północno-zachodnie są łatwe do wyznaczenia, gdyż biegną tamtędy granice sąsiednich wsi: Bronowa i Zabrzega, to już najdłuższa granica wschodnia biegnąca w ciągu dawnego Podlasu nie wydaje się tak łatwo uchwytna. W domu z którego się wywodzę wydaje się wszyscy rozumieli to w enigmatyczny i bardzo uproszczony sposób. Nowy Świat to tam gdzie my mieszkamy: pomiędzy lasem i ulicą oddzielającą Ligotę od Bronowa. O granicy wschodniej tego obszaru nie mówiło się nigdy, bo nie było takiej potrzeby. Jej wyznaczenie nie było nikomu do niczego potrzebne, gdyż w tę stronę tak czy inaczej rozciągała się nasza własna wioska Ligota. Podczas gdy od północy, zachodu i południa domykały naszą przestrzeń sąsiednie-nie nasze- miejscowości co było dla wszystkich oczywiste i  krajobrazowo czytelne.  
  Możliwe, że pierwsi właściciele tych gruntów-Bronowianie nazywali swoje zagony Nowym Światem. Leżały one na północ od ich wioski w miejscu gdzie wcześniej dominowały podleśne pustkowia. W tym sensie ja sam jestem skłonny wyznaczyć obszar Nowego Światu jako część Ligoty położoną na północ od Bronowa. Wzdłuż i w pobliżu Czarnoleskiego lasu.
  Obecnie w połowie trzeciego dziesięciolecia xxi wieku w związku z uchwaleniem i wejściem w życie nowego planu zagospodarowania przestrzennego zachodniej części naszej gminy, historia Nowego Światu, jako obszaru głównie rolniczego dobiega powoli swojego końca. Na zielonych połaciach łąk już wkrótce zaroi się od potężnych maszyn budowlanych, a najcichsza we wsi ulica Zaciszna stanie się zgiełkliwa jak wszystkie inne.
  Rolnicy, którzy przez bez mała stulecie obrabiali tutejszą skibę wiedzą, jak żyzna i płodna jest na Nowym Świecie gleba. Jak złoto niemal wobec pobliskich ciężkich ślinów czy nieodległych mokradeł. W tym sensie wymuszony bogaceniem się ludności proces suburbanizacji prowadzący w konsekwencji do uszczuplenia gruntów rolnych w tej części Ligoty jest krzywdą, którą sami sobie wyrządzamy.
  Paradoksalnie ci którzy tutaj na Nowy Świat przyjdą, aby zamieszkać na wsi- w istocie wieś tę unicestwią, nic więc dziwnego, że pośród miejscowych występuje swego rodzaju ambiwalencja uczuć. Z jednej strony ekscytacja związana ze spodziewanym wzbogaceniem się, z drugiej niechęć wobec zachodzących zmian.
  Tak czy inaczej jest to koniec starego Nowego Światu.
  Ten nowy świat, który się wskutek zmian obecnie zachodzących wyłoni będzie już domeną kolejnego pokolenia. 
  O tym starym będę jednak jeszcze pisał.

 

Komentarze